Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Ikony Matki Bożej

b091b.jpg
maj 2017
P W Ś C Pt S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4

Najbliższe wydarzenia

Cz Maj 25, 2017 @10:00 -
WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE
N Maj 28, 2017 @10:00 -
Św. Liturgia w Cerkwi Przemienienia Pańskiego.
N Cze 04, 2017 @08:00 -
DZIEŃ ŚWIĘTEJ TRÓJCY

Logowanie

Odwiedza nas 31 gości oraz 0 użytkowników.

Prawosławie w niepodległej Polsce (XX w. )

Główną zasadą określającą stosunek Kościoła Prawosławnego wobec władz świeckich jest synergia - współdziała­nie. Oznacza on, iż Kościół współpracu­je z państwem na gruncie rozwoju chrze­ścijańskiej moralności i podnoszenia poziomu duchowego życia obywateli. Wspiera władze tam gdzie propagują one miłość, dobro i tolerancję. Jeżeli jednak czynniki świeckie okazują się antyreligijne Kościół modli się o ich nawróce­nie, wzywa do refleksji i zstąpienia z błęd­nej drogi.

Taki typ współistnienia powoduje, iż władze kierujące się w swym postępo­waniu chrześcijańską etyką i moralno­ścią znajdą w Kościele Prawosławnym swego gorącego zwolennika i współpra­cownika. W przeciwnym wypadku bę­dzie on nieprzejednanym krytykiem sił rządzących, mimo iż bardzo często ozna­czać to będzie dla niego, ich nieprzychylność lub wręcz wrogość (a co za tym idzie również sankcje prawno - administra­cyjne).

W 1918 r. po okresie długiej niewoli ponownie na mapach Europy pojawiło się państwo Polskie. Wolność stała się udziałem tak kraju jak i miejscowego kościoła prawosławnego. Rozbiory ozna­czały bowiem podporządkowanie nieza­leżnej Metropolii Kijowskiej - całego Kościoła Prawosławnego w Polsce, Pa­triarchatowi Moskiewskiemu. Wraz z odrodzeniem się niezależności państwo­wej odradzała się również niezależność kościelna. Wydaje się więc logicznym, iż władze kościelne i państwowe powin­ny współpracować z sobą na gruncie od­budowy i normalizacji życia polskiego społeczeństwa. Stwierdzenie to sprawdzi­ło się tylko częściowo. Kościół rzeczy­wiście stał się wielką siłą II Rzeczypo­spolitej. Dotyczy to jednak wyłącznie Kościoła Rzymskokatolickiego. Cztero milionowa (3762500)[1] społeczność prawosławna nie cieszyła się takimi względami. Prawosławie błędnie nazy­wane „reliktem zaborów" było delikat­nie mówiąc jedynie tolerowane lub mó­wiąc właściwiej uznawane za istniejące w Rzeczypospolitej. Widzimy to na przy­kładzie aktów prawnych określających miejsce Prawosławia w II Rzeczypospo­litej. Znamienny jest fakt, iż aż do wyda­nia konstytucji marcowej 1921 r. nie ist­niał żaden akt prawny w pełni normali­zujący kościelno - państwowe stosunki. Prowadziło to do wielu nadużyć i samo­woli lokalnych urzędników względem Kościoła i jego mienia. Przyjęcie ustawy zasadniczej nie oznacza jednak końca kłopotów prawosławnej społeczności. To prawda, iż konstytucja wprowadzała za­sadę równości obywateli bez względu na narodowość i wyznanie, gwarantowała wolność sumienia. Jednak niektóre jej artykuły są bardzo specyficzne, lub też otwarcie przeczą podstawowym tezom konstytucji:

artykuł 114: „ Wyznanie rzymskokatolic­kie stanowiące religię przeważającej większości narodu, zajmuje w państwie naczelne stanowisko wśród równo­uprawnionych wyznań".[2]

Trudno jest więc zrozumieć na czym polegało równouprawnienie skoro istnia­ła wiodąca religia - wyznanie. Co wię­cej konstytucja dzieli wyznania na uzna­wane i nie uznawane przez państwo. Nie podaje się jednak jakie kryteria muszą być spełnione by dana religia uchodziła za legalną. W artykule 115 mówi się, iż związki wyznaniowe rządzą się samo­dzielnie. Jednak ustawy ich muszą być zgodne z prawem, co oznaczało, iż każ­da kościelna decyzja musiała być zaak­ceptowana przez urzędników państwo­wych. Jedynie wobec Kościoła Katolic­kiego zrezygnowano z tej pełnej pań­stwowej kontroli (wychodząc widocznie z założenia, iż tylko jego ustawy nie mogą być sprzeczne z oficjalnym pra­wem). Jak widzimy więc ustawa zasadni­cza z marca 1921 r. posiadała wiele man­kamentów. Dążyła do pełnej kontroli państwa nad Kościołem. Ograniczała jed­nak możliwość otwartej i bezkarnej wro­gości względem kościoła prawosław­nego.

Na bazie konstytucji marcowej pań­stwo polskie budowało swą politykę wobec Prawosławia. Jej przejawem były: „Tymczasowe przepisy o stosunku rządu do kościoła prawosławnego w Polsce" z 1922 r. Był to akt jednostronny - opra­cowany bez udziału Kościoła. Miały to być przepisy tymczasowe, rozwiązujące doraźnie najbardziej palące kwestie współistnienia państwa i Kościoła. Ze­zwalały Prawosławnym publicznie od­prawiać nabożeństwa, zakładać klaszto­ry i parafie, organizować bractwa, pro­wadzić w szkołach publicznych naukę religii (wyłącznie w języku polskim co spotkało się z dużym niezadowoleniem społeczeństwa prawosławnego) a nawet zapowiadały uposażanie duchowieństwa z państwowych funduszy. Nie obligowa­ły jednak do rozwiązania wszystkich pro­blemów.

Praktycznie nie mówiły o statu­sie Kościoła, jego prawach majątkowych. Mimo tych niedoskonałości na wiele jed­nak lat stały się podstawową normą poli­tyki Rzeczypospolitej wobec Prawosła­wia. Chociaż współcześni historycy pod­ważają ich prawomocność osiemdziesiąt lat temu były one stosowane. Zezwalały bowiem państwu ingerować w wewnętrz­ne sprawy Kościoła, wpływać na polity­kę kadrową, współdecydować o struktu­rach administracyjnych i charakterze Kościoła (np. propagowanie języka pol­skiego jako języka liturgicznego). Naj­większym mankamentem przepisów było nieokreślenie statusu Polskiego Kościo­ła Prawosławnego i stosunku państwa wobec niego.

Należało więc jak najszybciej określić wewnętrzny status Kościoła. Z okresu zaborów wychodziliśmy jako część cer­kwi rosyjskiej. Przed zaborami zaś byli­śmy metropolią Patriarchatu Konstanty­nopolitańskiego. W aktualnej sytuacji politycznej - państwowej wrogości wo­bec wschodniego sąsiada, rozsądniejszym było odwoływać się do starszych korzeni. Nic wiec dziwnego, iż podkre­ślano łączność z Patriarchatem Ekume­nicznym. Nie gwarantowało to jednak pełnej swobody i równouprawnienia. Je­dynym wyjściem była autokefalia.

Starania o jej nadanie rozpoczęto już w 1920 r. Państwo popierało te dążenia. Dużo trudniej było przekonać kler i wier­nych. Sprzeciwy były niezwykle ostre. Ofiarą ich padł sam metropolita Jerzy Jaroszewski zamordowany w 1923 r. przez przeciwnika niezależności polskie­go Prawosławia archimandrytę Smaragda (Paweł Łatyszenko). Nie przerwa­ło to jednak prac nad autokefalia. Kon­tynuował je obrany nowym metropolitą Dionizy Walendynski. Starano się oczy­wiście otrzymać błogosławieństwo ko­ścioła rosyjskiego. Zawsze spotykano się jednak z odmową. W 1923 r. patriarcha Tichon odrzucając prośbę o nadanie nie­zależności pisał: „ Wobec niedostatecz­nych i sprzecznych ze sobą informacji o stanie rzeczy w polskiej metropolii pra­wosławnej nie możemy pobłogosławić samodzielnego istnienia Kościoła Pra­wosławnego w państwie polskim dopóki wszystkie okoliczności i argumenty ka­noniczne na rzecz jego niezależności nie będą przedstawione soborowi wszechrosyjskiemu...".[3]

Tymczasem jednak wobec antyreligijnej propagandy bolszewików łączność z Moskwą stawała się coraz trud­niejsza a perspektywa zwołania wszech-rosyjskiego soboru coraz bardziej odle­głą. Postanowiono więc zwrócić się do Konstantynopola z prośbą o autokefalię nie czekając na zgodę Kościoła rosyj­skiego.

11 listopada 1924 r. po długich stara­niach Kościół Prawosławny w Polsce postanowieniem patriarchy i synodu konstantynopolitańskiego otrzymał sta­tus autokefalii. Ogłoszona ona została w warszawskiej katedrze 17 września 1925 r. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem nie tylko w Polsce lecz w całej Europie. Wierni uzyskali pełne prawo swobodnego decydowania o losach swe­go Kościoła. Można było zreformować kościelną administrację, zdynamizować działalność wydawniczą, podnieść po­ziom świadomości religijnej i zaangażo­wania wiernych. Najważniejszym jej owocem była jednak możliwość oficjal­nego wystąpienia o pełne równoupraw­nienie prawosławia z wiarą rzymskoka­tolicką (jednocześnie jednak stracono możliwość odwoływania się od państwo­wych nacisków podporządkowaniem Konstantynopolowi).

Dzięki autokefalii po wielu wysił­kach udało się doprowadzić do normali­zacji prawnego statusu kościoła prawo­sławnego w Polsce. Znalazło to swój wyraz w „Dekrecie prezydenta Rzeczy­pospolitej z dnia 18 listopada 1938 r. o stosunku państwa do Polskiego Autoke­falicznego Kościoła Prawosławnego". Mimo swych niedostatków, np. nadrzęd­na rola państwa nad Kościołem, ingeren­cja w sprawy personalne, itp., ostatecz­nie określał on zasady istnienia i dzia­łalności Kościoła. Ograniczał samowolę i swobodę interpretacji wcześniejszych przepisów.

Mimo tych w gruncie rzeczy pozy­tywnych przejawów kościelnego życia w okresie międzywojennym kościół nasz doświadczył wielu niesprawiedliwości. Wszelkie sukcesy opłacane były wielo­ma cierpieniami. Pamiętajmy, iż Prawo­sławie nie było małą nic nie znaczącą grupą społeczną. W niektórych czę­ściach kraju stanowili oni przeważającą grupę religijno-narodową. W woje­wództwie Poleskim było ich dziesięć razy więcej niż katolików. W województwie Wołyńskim siedem razy więcej. Mimo tak znacznego udziału w polskim społe­czeństwie stosunek władz wobec Prawo­sławia możemy z dużym naciąganiem nazwać „tolerancją". Tuż po odzyskaniu niepodległości w kraju przebywało tyl­ko trzech biskupów: na Wołyniu w Krze­mieńcu bp Dionizy Waledyński, w Grod­nie bp Włodzimierz Tichonicki i w Wil­nie bp Eleuteriusz Bogojawleński.

Pierwszą potrzebą stało się więc wzmoc­nienie wyższego duchowieństwa. Z proś­bą o mianowanie nowych biskupów zwró­cono się do patriarchy moskiewskiego (do 1925 r. Kościół Prawosławny w Pol­sce mimo niepodległości państwowej na mocy prawa kanonicznego był częścią kościoła rosyjskiego). W odpowiedzi w 1921 r. polski episkopat powiększa się o kolejnych dwóch hierarchów. Byli to: arc bp warszawsko-chełmski Jerzy Jaro­szewski i bp pińsko-nowogrodzki Pantelejmon Rożnowski (W tym samym cza­sie w Wilnie wyświecono jeszcze jedne­go bp. - Sergiusza Korolowa. Miał on objąć diecezję w Białej Podlaskiej. Po­sunięcia tego nie uzgodniono jednak z władzami państwowymi. Odmówiły więc one przyjęcia nowo wyświęconego bi­skupa). Podniesienie liczebności episko­patu było na pewno poważnym sukce­sem. Większa ilość duchownych po­zwalała otoczyć lepszą opieką wiernych. Większe kłopoty sprawiało niższe ducho­wieństwo. W większości było ono rosyj­skiego pochodzenia. Z jednej strony trud­no mu się było przystosować do nowej rzeczywistości (w której państwo prze­stało opiekować się Kościołem). Z dru­giej zaś strony organy polityczne naci­skały na jak najszybszą narodowościo­wo i intelektualną polonizację kleru pa­rafialnego. Wiele do życzenia pozosta­wiał też intelektualny poziom ducho­wieństwa. Lata wojny nie sprzyjały pod­noszeniu „kwalifikacji". Niezwłocznie po odzyskaniu niepodległości przystą­piono więc do wznowienia działalności duchownych seminariów. Najważniej­szym jednak osiągnięciem było utworze­nia Studium Teologii Prawosławnej Uni­wersytetu Warszawskiego. wychowaniem przyszłych duchownych i świeckich teo­logów zajmowali się tu tak wybitne oso­bowości jak św. Grzegorz Peradze. Drugim poważnym zadaniem władz kościelnych po rozwiązaniu kwestii duszpasterskiej było uregulowanie kwe­stii majątkowych. Kościół wiele stracił w wyniku działań wojennych, deporta­cji ludności i ich mienia. Jeszcze więk­sze straty poniesiono w wyniku powo­jennych dekretów o uwłaszczeniu ziem cerkiewnych lub przejęciu ich pod za­rząd państwowy. Dekretami z 16.12.18 r. i 17.12.20 r. bez porozumienia z władzami kościel­nymi przejęto pod obowiązkowy zarząd państwowy olbrzymie obszary ziem wschodnich powiatów. W czerwcu 1919 r. postanowieniem Ministra Rolnictwa i dóbr Państwowych nadzór państwowy nad dobrami cerkiewnymi rozszerzono na tereny byłego Królestwa Kongresowe­go (ta sama instancja wydawał w 1922 r. podobną decyzję odnośnie ziem woje­wództwa lubelskiego). Podobne dekrety w latach 1921 i 1922 wydawał również rząd. Na mocy tych wszystkich postanowień do 1923 r. Kościół Prawosławny bezpow­rotnie stracił 115 świątyń, 280 nierucho­mości i ok. 20 tys. hektarów ziemi. Epi­skopat protestował. Nie mógł jednak nic więcej zrobić. Status prawny kościoła był nieuregulowany a to dawało władzom całkowitą swobodę postępowania. Do­piero Przepisy Tymczasowe z 1922 r. za­kończyły ten „nielegalny" proceder. Wówczas Kościół mógł zażądać zwrotu zagarniętego mienia. Rozpoczęte wów­czas procesy zakończyły się w czerwcu 1939 r. wydaniem ustawy, która zalega­lizowała bezprawne przejmowanie dóbr cerkiewnych w latach dwudziestych. Nie mniej poważne straty poniósł kościół prawosławny w wyniku proce­sów rewindykacyjnych z kościołem rzymskokatolickim. Sąd Najwyższy na początku lat dwudziestych anulował za­sadę przedawnienia w sprawie roszczeń o odzyskanie majątku utraconego z winy zaborców. Hierarchia katolicka podcią­gnęła pod to postanowienie dobra unic­kie które wraz z unitami w XIX w. powra­cały na łono Prawosławia. Złożono 724 wnioski o zwrot zagarniętego mienia. Dotyczyły one ziem i nieruchomości wybudowanych przez unitów. W wielu jednak przypadkach żądano majątku, który przed unią należał do Kościoła Pra­wosławnego. Zdarzały się też przypadki roszczeń w stosunku do świątyń, które nigdy nie przestały być Prawosławne. Praktycznie zakwestionowano legalność jednej trzeciej prawosławnego majątku. Poważną jego część prawosławni utraci­li. Ciekawy jest fakt, iż unicki metropo­lita Andrzej Szeptycki odciął się od tych procesów i odmówił w nich udziału. Osta­tecznie jednak Sąd Najwyższy odrzucił większość pozwów pozostawiając jedy­nie te nieliczne w których rzeczywiście chodziło o kościoły katolickie przeka­zane prawosławnym przez carskich urzędników. Kościołowi Prawosławnemu starano się odebrać nie tylko majątek lecz rów­nież wiernych. W okresie międzywojen­nym zakon jezuitów prowadził w Polsce akcję neo unii - nawracania prawosław­nych za pomocą „wschodniego obrząd­ku". Wyglądało to w ten sposób, iż pew­na część zakonu otwierała świątynie na terenach gdzie mieszkało dużo prawo­sławnych. Odprawiano dla nich katolic­kie nabożeństwa w języku słowiańskim, kazania wygaszano po rosyjsku (du­chowni rzymskokatoliccy wyglądem ze­wnętrznym upodobniali się do prawo­sławnych). W celu kształcenia kadr dla tej akcji w Dubnie otwarto seminarium a w Lublinie „Instytut misyjny". Połączo­ne to było z administracyjnymi utrud­nieniami w otwarciu prawosławnych pa­rafii. Wielu ludzi chcąc przystąpić do sakramentów wolało pójść do takiej świą­tyni niż do „łacińskiego" kościoła (pra­wosławnej cerkwi nie było w pobliżu). Nie osiągnięto jednak poważniejszych rezultatów. „Nawrócono" jedynie ok. 20 tys. prawosławnych. W latach trzydzie­stych liczba neounitów zaczęła spadać. Równocześnie dążono do polonizacji Kościoła Prawosławnego. Po pierw­sze wszelkimi sposobami dążono do zmiany języka liturgicznego ze staro-cerkiewnosłowiańskiego na polski (mu­simy pamiętać, iż są to czasy gdy w ko­ściołach msze są powszechnie odprawia­ne po łacinie, w synagogach po hebrajsku, jedynie od prawosławnych wyma­gano modlitwy po polsku). Zobowiązu­je się duchowieństwo do prowadzenia kościelnej administracji i koresponden­cji w języku polskim. Nauczanie religii i oficjalne kontakty. Polonizacją kresów wschodnich tłu­maczono również najciemniejszą kartę międzywojennej historii II Rzeczypo­spolitej - akcję burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i Lubelszczyźnie w la­tach 1938-39. Rozpoczęła się ona od pra­sowej nagonki zarzucającej Kościołowi prawosławnemu rusyfikację wschodnich terenów Polski. Duchowieństwo z po­wyższych terenów bez przyczyny wzy­wano na policję, przesłuchiwano, a na­wet czasowo aresztowano. Władze admi­nistracyjne coraz częściej zaczynają żą­dać celebrowania nabożeństw w języku polskim według nowego kalendarza. Za sprzeciwy na duchownych i aktywniej­szych wiernych nakładają kary pienięż­ne bądź czasowe aresztowanie.

Najtragiczniejsze wydarzenia rozpo­częły się w czerwcu 1938 r. kiedy kie­rownictwo nad akcją przejęło wojsko. Pod jego eskortą specjalne ekipy pol­skich robotników przystąpiły do rozbie­rania cerkwi. „Łupem" ich padło ponad 114 sakralnych obiektów. Wiele z nich należało do najcenniejszych zabytków, jak choćby cerkiew w Szczebrzyszynie z 1194 r., w Kornicy z 1578 r., w Białej Podlaskiej z 1582 r. Niejednokrotnie była to jedyna świątynia na danym terenie. Większość, do ostatniej chwili służyła wiernym. Tylko nieliczne były rzeczy­wiście zaniedbane lub zbędne jak to tłu­maczyły władze państwowe. Jeszcze bar­dziej okrutny był sposób ich burzenia. Niszczono wyposażenie świątyń: ikony, krzyże, utensylia... Niejednokrotnie do­chodziło do profanacji Św. Darów. Wiele świątyń niszczono nocą, podpalano, wysadzano. Miejsca po cerkwiach czę­sto stawały się później placami zabaw a materiał z rozebranych cerkwi używano do wznoszenia obiektów gospodarczych. Straty rosły z miesiąca na miesiąc. Oprócz 114 zburzonych świątyń około 190 zamknięto lub przekazano w użyt­kowanie Kościołowi Katolickiemu. Nie zachowała się ani jedna cerkiew garni­zonowa. W przededniu II wojny świato­wej na terenie Chełmszczyzny i Lubelsz­czyzny pozostały zaledwie 22 świątynie z 326 w 1918 r. Bezprawie było tak wiel­kie, iż protestowali przeciwko niemu nie tylko prawosławni. Do sejmu trafiały poselskie interpelacje, do władz petycje społeczeństwa. W obronie prześladowa­nej ludności prawosławnej wystąpił na­wet konsulat bolszewickiego Kraju Rad (choć sam na własnym terenie podobnie prześladował Cerkiew prawosławną). W prasie  niemieckiej, rumuńskiej Polska nazywana jest krajem pełnym nietoleran­cji religijnej.

Prześladowania przerwał dopiero wybuch II wojny światowej. Zastanawia fakt czy w obliczu niemieckiego i sowiec­kiego zagrożenia tak destrukcyjna we­wnętrzna polityka była rzeczywiście słuszną. Podczas gdy cała Europa przy­gotowując się do globalnego konfliktu łagodziła religijno - narodowościowe spory, u nas 11 % społeczeństwa pozba­wiono prawa do modlitwy. Uczyniono to dzięki wielkiemu zaangażowaniu sił ad­ministracyjnych i wojskowych. Tych sił, które miały zjednoczyć naród i skiero­wać go przeciwko agresorom. Tymcza­sem to one stały się agresorem w oczach tych, których mieli bronić.

Wybuch II wojny światowej w pew­nym sensie uchronił tereny wschodniej Polski od dalszych prześladowań władz sanacyjnych. Nie oznacza to jednak, iż nastały dni pokoju i miłości. Wojna bo­wiem niosła ból i cierpienia dla wszyst­kich bez względu na wyznanie. Prze­mieszczające się wojska, naloty, ostrzały artyleryjskie powiększyły i tak już duże straty Kościoła Prawosławnego.

Parafie położone na terenach wcielo­nych do Rzeszy zostały podporządkowa­ne jurysdykcji cerkwi karłowackiej (Ko­ściół Rosyjski za granicą z siedzibą w Karłowcach w Jugosławii) a ściślej ar­cybiskupowi berlińskiemu i niemieckie­mu Serafinowi Lade. Niemcy planowali najprawdopodobniej utworzyć na obsza­rze Rzeszy i części podbitych państw wschodniej Europy Niemiecki Autoke­faliczny Kościół Prawosławny. Krajo­wym zwierzchnikiem Kościoła Prawo­sławnego w Generalnej Guberni władze okupacyjne 23 listopada 1939 r. miano­wały tymczasowo metropolitę Dionize­go Waledyńskiego (potwierdziły jego sta­tus zwierzchnika Kościoła). Czasowo za­chowywano niezależność miejscowego Kościoła. We wrześniu 1940 r. niemiec­kie plany wobec polskiego prawosławia uległy daleko posuniętym zmianom. Zre­zygnowano z zamiaru włączenia miejsco­wego Kościoła do diecezji berlińskiej. Na polecenia generalnego gubernatora Han­sa Franka metropolita musiał stawić się na Wawelu, gdzie przekazano mu dekret przywróceniu pełnej niezależności pol­skiej metropolii. W zamian Władyka miał zreorganizować struktury kościelne i konsekrować dwóch ukraińskich bisku­pów (niezależność oznaczała równocze­śnie, iż każdy nowy metropolita musiał składać deklarację lojalności wobec władz okupacyjnych, co uczynił również sam metropolita Dionizy). Na mocy de­kretu w skład Kościoła wchodziły nastę­pujące diecezje: warszawsko-radomska, chełmsko-podlaska i krakowsko-łemkowska (ta ostatnia po przyłączeniu do Rzeszy Galicji zmieni swe granice i na­zwę na krakowsko-łemkowsko-lwow-ska). Diecezje te były bardzo zróżnico­wane pod względem ilości należących do nich parafii. Według danych statystycz­nych na rok 1942 w biskupstwie war­szawskim było zaledwie 14 parafii, w krakowskim 46,a w chełmskim aż 175 placówek duszpasterskich [4].

Uznanie metropolity Dionizego za le­galną głowę Kościoła nie oznaczało jed­nak, iż pod niemiecką władzą Kościół mógł się spokojnie rozwijać. Sprzyjano mu jedynie wówczas gdy on popierał nie­mieckie plany, co zdarzało się bardzo sporadycznie. Faszyści dążyli do silniej­szego związania z sobą Białorusinów i Ukraińców. W tym celu chcieli posłużyć się Prawosławiem. Wspierali tworzenie lokalnych, niezależnych kościołów i ad­ministracji. Lecz w zamian domagali się współpracy z Rzeszą. Plany te zarysowa­ły się bardzo wyraźnie po agresji Niemiec na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 r.

Odmienną była sytuacja Kościoła Prawosławnego na terenach przyłączo­nych w 1939 r. do Związku Radzieckie­go. Włączony on został do Patriarchatu Moskiewskiego. Całkowicie zlikwidowa­no jego niezależność, anulując autokefalię 1924 r. Zarząd nad diecezjami przyjęli:

litewsko-wileńską wraz z egzarchatem krajów nadbałtyckich - metropo­lita Eleuteriusz Bogojawlenskij (a po jego śmierci w 1940 r. metropolita Sergiusz Woskresienskij), w roku 1940 przemianowano ją na diecezję wileńsko-grodzieńską, wchodziło w jej skład wówczas ponad 300 parafii;
wołyńska - abp Aleksy Gromadzki;
lwowska - bp Pantelejmon Rudyk; Mianowano również dwóch patriar­szych egzarchów: dla zachodniej Biało­rusi abp. Pantelejmona Rożnowskiego a dla zachodniej Ukrainy metropolitę Mi­kołaja Jaruszewicza.
Nowa sytuacja mimo, iż nie gwaran­towała spokojnego rozwoju Kościoła (władze sowieckie prowadziły bowiem antyreligijną politykę) pozwoliła upo­rządkować większość najbardziej palą­cych problemów. Niemal automatycznie zakończyła się akcja burzenia prawo­sławnych świątyń oraz dążenia neounijne. Co więcej wiele parafii, które prze­szły na „wschodni obrządek" z powodu administracyjnych nacisków polskich władz sanacyjnych teraz wracało do Pra­wosławia . Po zajęciu przez Niemcy przedwojen­nych rubieży ziem polskich w wyniku agresji na Związek Radziecki dekretem Hitlera z 1941 r. utworzony został Okręg Białostocki. Należące do niego parafie prawosławne włączone zostały do arcy-biskupstwa berlińskiego i podporządko­wane abp. Serafinowi Lade. Wyłączono je spod wpływów metropolity Dionize­go. Na Ukrainie doszło do powstania dwóch oddzielnych organizacji kościel­nych: Ukraińskiego Autonomicznego Kościoła Prawosławnego i Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosław­nego. Na czele pierwszego stał abp Alek­sy Gromadzki. Drugim zarządzał bp Po­likarp Sikorski. „Autokefaliczny Ko­ściół" był oczywiście niekanonicznym, nic więc dziwnego, iż już w 1942 r. za brak skruchy i doprowadzenie do schi­zmy bp Polikarp został zasuspendowany i pozbawiony prawa odprawiania nabo­żeństw decyzją synodu biskupów kościo­ła rosyjskiego. Taka dwuwładza nie sprzyjała normalizacji życia kościelnego. W wielu miastach było bowiem po dwóch biskupów. Co więcej byli oni wrogo wo­bec siebie nastawieni. Osłabiało to Pra­wosławie. Tak trudną sytuację próbował wyjaśnić zwierzchnik kościoła w Gene­ralnej Guberni metropolita Dionizy (przed wojną część tych terenów należa­ła bowiem do PAKP). Zwraca się on do niemieckich władz z memorandum o podporządkowanie zachodniej Ukrainy i Białorusi polskiemu Prawosławiu. Nie uzyskał jednak zgody władz okupacyj­nych. W końcu zwierzchnicy obu ukra­ińskich odłamów postanowili połączyć swoje kościoły. 8 października 1942 r. w Ławrze Poczajowskiej podpisano akt zjednoczenia. Nie doprowadziło to jed­nak do pełnej zgody. Połączone grupy przyjęły bowiem nazwę kościoła autoke­falicznego z czym nie zgodziła się część biskupów arcybiskupa Aleksego. Gdy bp Polikarp zaczął prowadzić politykę współpracy z faszystami ponownie utwo­rzyli oni drugi kościół ukraiński - auto­nomiczny. Niestety agitacja przeciwko abp. Aleksemu była kontynuowana. Jej skutkiem był zamach na arcybiskupa do­konany przez nieznanych sprawców w 1943 r. Nawet bp Polikarp potępił tę zbrodnię co chwilowo zbliżyło kościoły. Następcą abp. Aleksego był abp kijow­ski Pantelejmon Rożnowski.

Na Białorusi również pojawiły się dążenia autokefaliczne. Powstrzymywał je jednak abp. Pantelejmon Rożnowski. Nie podobało się to niemieckim wła­dzom. Hierarcha musiał więc ustąpić. Na jego miejsce wyznaczono abp. mohylewskiego i mścisławskiego Teofila (Fiłofie-ja). Nakazano mu doprowadzić do białorutenizacji Kościoła. Biskup we wrześniu1942 r. zorganizował w Mińsku sobór na którym podjęto decyzje o organizacji Autokefalicznego Kościoła Białoruskiego. Wszelkie protesty metropolity Dionize­go pozostały bez odpowiedzi. W 1943 r. zredagowano list do patriarchy Konstan­tynopola z prośbą o udzielenie błogosła­wieństwa na autokefalie. Rozwój tych „separatystycznych" dążeń przerwało zbliżanie się wojsk radzieckich. Niemcy ustępujący na wszystkich frontach nie mieli czasu zajmować się sprawami ko­ścielnymi. Zaś sami biskupi tak Autoke­falicznego Kościoła Białoruskiego jak też Autokefalicznego i Autonomicznego Ukraińskiego w obawie przed odpowie­dzialnością kanoniczną za podział wier­nych towarzyszyli Niemcom w ich od­wrocie.

Jak widzimy sytuacja PAKP w latach niemieckiej okupacji była bardzo trudną. Obok parafii Okręgu Białostockiego włą­czonych do diecezji berlińskiej, pod zwierzchnictwem metropolity Dionizego działały trzy biskupstwa w Generalnej Guberni. Nie podporządkowywały się metropolicie parafie przypisane do Au­tokefalicznego Białoruskiego Kościoła Prawosławnego, Autonomicznego Ko­ścioła Ukraińskiego i Autokefalicznego Kościoła Ukraińskiego. Prowadzenie w takich warunkach w miarę spójnej poli­tyki kościelnej było wręcz niemożliwe. Obrona interesów Kościoła była niezwy­kle trudną. Wielu wiernych odciętych było od swego duchowego zwierzchnic­twa. Separatystyczne dążenia pewnych grup kompromitowały zaś cały Kościół.

Kolejne poważne zmiany nastąpiły w 1944 r. kiedy to wraz z ofensywą wojsk radzieckich wyzwolone zostały wschod­nie obszary Polski. Odstępujące siły nie­mieckie przymusowo ewakuowały rów­nież metropolitę Dionizego, w wyniku czego do 1945 r. na wyzwolonych tere­nach przebywał jedynie biskup Tymote­usz - pełniący dotychczas funkcję wika­riusza diecezji chełmsko-podlaskiej. Przejął on duchową opiekę nad wszyst­kimi prawosławnymi zamieszkującymi na wyzwolonych obszarach. W celu nor­malizacji życia w nowych warunkach udaje się on do Lublina by od pierwszych władz Polski Ludowej - Polskiego Ko­mitetu Wyzwolenia Narodowego uzyskać zgodę na wznowienie działalności Pol­skiego Autokefalicznego Kościoła Pra­wosławnego. 10 sierpnia biskup otrzymał zgodę na zwierzchnictwo nad parafiami diecezji chełmsko-podlaskiej i dawnego Okręgu Białostockiego. Doprowadziło to jednak do tzw. „schizmy białostockiej". Dekretem z 10.08.1945 r. na terenie Białostocczyzny ustanowiono jurysdykcję bp. Tymote­usza. Nikt jednak nie anulował jurysdyk­cji na tych terenach Patriarchatu  Mo­skiewskiego z 1939 r. Dało to możliwość arcybiskupowi mińskiemu i białoruskie­mu Bazylemu Rotmirowowi uważać te tereny za część własnego arcybiskupstwa i dokonywać tu wizytacji kanonicznych. Jeszcze w 1944 r. mianował on nawet Białostocki Diecezjalny Zarząd Prawo­sławny z siedzibą w Bielsku Podlaskim, który w imieniu patriarchy Aleksego Simańskiego sprawował władzę nad miej­scowymi parafiami (niezależnie od bp. Tymoteusza). Podporządkowanie się mu większej części miejscowego duchowień­stwa świadczyło jak trudną była sytuacja Kościoła Prawosławnego na wyzwala­nych terenach. Dawały o sobie znać nie­uregulowane stosunki z kościołem rosyj­skim - legalność autokefalii 1924 r. i brak łączności kano­nicznej między poszczególny­mi dekanatami i biskupstwa­mi. Konflikt wyjaśniony został dzięki głębszemu zaangażo­waniu się weń czynnika pań­stwowego. Władze nie mogły sobie pozwolić by na teryto­rium suwerennego państwa część Kościoła była podpo­rządkowana zagranicznemu zwierzchnictwu. Korzystając z wzrastającej na białostocczyźnie popularności bp. Tymote­usza władze państwowe żąda­ją przywrócenia na tych tere­nach sytuacji z 1938 r., to zna­czy podporządkowania diece­zji podlaskiej metropolii war­szawskiej. Nieliczni duchow­ni przeciwni takim decyzjom zostali deportowani do Związ­ku Radzieckiego.

Ostateczne uregulowanie stosunków pomiędzy państwem Polskim i Patriar­chatem Moskiewskim stało się możliwe po 25 kwietnia 1945 r. kiedy to do kraju powrócił metropolita Dionizy. Niestety, władze ludowe nieprzychylnie się do nie­go odnosiły. Zarzucano Metropolicie ule­głość wobec władz okupacyjnych. Nie zwracano uwagi na fakt, iż kontakty z Niemcami ograniczone były do mini­mum. Nalegano, by wbrew kanonom do­browolnie zrzekł się swej funkcji. Utrud­niano mu kierowanie Kościołem, reak­tywowanie parafii, szkół teologicznych, cerkiewnych wydawnictw jak również pertraktacje z Patriarchatem Moskiew­skim na temat autokefalii polskiego Ko­ścioła. Kiedy i te środki zawiodły, 25 lu­tego 1948 r. aresztowano Metropolitę (areszt domowy), oskarżono go o zdradę Rzeczypospolitej - podpisanie deklaracji lojalności wobec władz okupacyjnych oraz wykorzystanie zajmowanego stano­wiska. Cofnięto Metropolicie państwowe uznanie, a na jego miejsce powołano Tymczasowe Kolegium Rządzące Pol­skiego Autokefalicznego Kościoła Pra­wosławnego, pod przewodnictwem arcy­biskupa Tymoteusza. Współcześni histo­rycy podkreślają, iż postępowanie czyn­ników państwowych w sprawie metropo­lity Dionizego było bezprawnym. Osta­tecznie jednak władze osiągnęły swój cel.

Musimy pamiętać, iż były to bardzo trudne czasy. Kościół Prawosławny wy­chodził z okresu II wojny światowej nie­zwykle osłabiony. Liczba wiernych spa­dła z ok. 4 milionów do ok. 350 tysięcy. Z pięciu przedwojennych diecezji, w obe­cnych granicach pozostała jedynie die­cezja warszawska i część grodzieńskiej. Liczba parafii spadła z 1979 do 169, cer­kwi z 1947 do 223, duchownych z 1725 do 190. Z dziesięciu biskupów w 1946 r. w kraju zostało jedynie dwóch. Straty te spowodowane były głównie przesunię­ciem się na zachód wschodniej granicy kraju, jak również wysiedlaniem w głąb Rosji białoruskiej i ukraińskiej ludności wschodnich rubieży Polski. W stosunku do duchowieństwa wysiedlanie to niejed­nokrotnie było przymusowym. Material­ny stan posiadania zmniejszył się o oko­ło 90 procent. Straty te pogłębiał nieprzy­chylny stosunek władz państwowych. Ich rozporządzeniami anulowano np. Stu­dium Teologii Prawosławnej na Uniwer­sytecie Warszawskim i duszpasterstwo wojskowe. W 1947 r. na wiernych spadł kolejny cios. W ramach zwalczania band ukraińskich władze rozpoczęły „Akcję Wisła". Polegała ona na przymusowym przesiedlaniu na ziemie odzyskane mie­szkańców południowo-wschodniej Pol­ski. Akcja objęła w większości ludność prawosławną. W praktyce siły wojskowo-policyjne dopuszczały się używania przemocy, niszczenia majątku przesie­dleńców. Przewożono wsie tak by na no­wych terenach nie osiedlały się one w jed­nym miejscu. Nawet rodziny rozrzucano po różnych powiatach. Południowe pa­rafie prawosławne uległy rozbiciu. Wier­ni rzuceni małymi grupkami w nowe śro­dowisko niejednokrotnie mieli bardzo utrudniony dostęp do opieki duchowej. Opuszczone bieszczadzkie cerkwie i cmentarze popadały w ruinę lub były przejmowane przez Kościół Katolicki. To rozproszenie prawosławnej ludności, przesiedlenie jej na nowe tereny zmusza­ło do organizowania struktur kościelnych na nowych terenach, tworzenia zachod­nich biskupstw.

Pierwszą reorganizację przeprowa­dzono już 15 lipca 1946 r. Likwidacji ule­gły biskupstwa Generalnej Guberni: warszawsko-radomskie, chełmsko-podlaskie, krakowsko-łemkowsko-lwowskie. W ich miejsce utworzono jedną diecezję - warszawską. Na zachodzie Polski po­wołano biskupstwo Ziem Odzyskanych (dla wiernych, którzy powracając z za­chodu osiedlali się na ziemiach odzyska­nych, później również dla ofiar Akcji Wisła). Na wschodzie zaś utworzono die­cezję białostocko-bielską.

Po tej reorganizacji diecezji należało wyjaśnić kanoniczne położenie polskie­go Prawosławia. 22 czerwca 1948 r. de­legacja polskiego Kościoła odwiedziła Patriarchat Moskiewski - z okazji 500 rocznicy nadania autokefalii miejscowe­mu Kościołowi. W toku rozmów doszło do podpisania aktu ponownego złącze­nia się z Kościołem rosyjskim. Sobór Pa­triarchatu podjął jednocześnie uchwałę o nadaniu Prawosławnemu Kościołowi w Polsce pełnej niezależności kanonicznej. Wydawać by się mogło, iż ostatecznie uregulowano status polskiego Prawosła­wia. Niestety wydarzenia moskiewskie naturalną koleją rzeczy spotkały się z poważną krytyką Patriarchatu Konstan­tynopolitańskiego.

Podział kościoła z 1946 r. nie zapew­niał należytej obsługi wiernych (szcze­gólnie po Akcji Wisła). Wobec powyż­szego Sobór Biskupów PAKP 12 listo­pada 1948 r. dokonał nowego podziału. Utworzono biskupstwa: warszawsko-bielskie, (oprócz parafii: Puchły, Trześcianka, Ryboły), łódzko-wrocławskie i białostocko-gdańskie. Reorganizacja ta była tymczasową. Nie odpowiadała ona bowiem w pełni autokefalicznemu cha­rakterowi Kościoła. Prawo kanoniczne stanowi bowiem, iż przynajmniej trzech biskupów może wybrać czwartego. Tym­czasem w Polsce były jedynie trzy bi­skupstwa. W razie śmierci jednego ordy­nariusza nie można było wybrać jego następcy albowiem w kraju pozostawało tylko dwóch biskupów. Wobec powyż­szego już w 1951 r. z diecezji łódzkiej wydzielono czwarte biskupstwo: Wro­cławsko-Szczecińskie.

W nowej sytuacji kanonicznej Ko­ściół próbował normalizować życie swych wiernych. Niezbędnymi do tego były kadry duchowieństwa. W tym celu w roku 1950 r. utworzono trzyletnie Pra­wosławne Liceum Teologiczne. Jednak już w następnym roku zamieniono je na czteroletnie Warszawskie Prawosławne Seminarium Duchowne. Pierwsze rocz­niki charakteryzowały się bardzo dużą rozpiętością wieku - od lat dwudziestu do prawie czterdziestu. Starano się rów­nież o normalizację zarządu kościelne­go. Dotychczasowo głównym organem PAKP było Tymczasowe Kolegium Rzą­dzące Cerkwią pod przewodnictwem abp. białostocko-bielskiego Tymoteusza Szrettera. Było to jednak rozwiązanie czasowe. Należało wybrać kanoniczne­go metropolitę. Nie znajdowano jednak odpowiedniego kandydata w gronie ów­czesnego duchowieństwa i przez dwa lata Kościołem kierowało Tymczasowe Ko­legium. W 1951 r. zwrócono się do Pa­triarchy Moskiewskiego Aleksego I o od­delegowanie do Polski jednego z bisku­pów Kościoła rosyjskiego. Synod Patriar­chatu 15 czerwca podjął uchwałę o prze­kazanie polskiej jurysdykcji abp. lwow­skiego i tarnopolskiego Makarego Oksijuka, z pochodzenia podlasiaka (urodzo­ny w Międzyrzeczu Podlaskim), który obrany został Metropolitą Warszawskim i całej Polski

Pod nowym duchowym kierownic­twem Kościół przystąpił do organizacji swego życia i działalności. W celu pod­niesienia duchowości wiernych odnawia­no klasztory. Wspierano odbudowę Monasteru św. Onufrego w Jabłecznej -w okresie wojny część budynków zosta­ła spalono przez wojska niemieckie. W 1947 r. utworzono Żeński Klasztor św. Marii i Marty na św. Górze Grabarce. Przełożoną nad 8 siostrami została sio­stra Maria (Komstadius). Restaurowano wiele cerkwi parafialnych (między inny­mi świątynię metropolitalną p.w. św. Marii Magdaleny w Warszawie, w 1952 r. św. Proroka Eliasza na Dojlidach w Bia­łymstoku). Mimo sprzeciwów władz pań­stwowych zakładano nowe parafie. To z kolei zmuszało do powiększenia grona duchowieństwa i podnoszenia poziomu jego kwalifikacji. Według danych na rok l958 na 198 placówek duszpaster­skich z 269 świątyniami było zaledwie 162 duchownych (w tym część to wika­riusze). Wielu kapłanów zmuszonych więc było obsługiwać po kilka parafii. W 1957 r. udało się otworzyć Sekcję Pra­wosławną przy Chrześcijańskiej Akade­mii Teologicznej w Warszawie. Rozsze­rzono zakres nauczania Warszawskiego Seminarium Duchownego. Jego najlepsi absolwenci uzyskali możliwość kontynu­owania nauki w Akademiach Teologicz­nych Kościoła Rosyjskiego. W następ­nych latach liczba duchownych wzrasta. Wzrastała również działalność wydaw­nicza. Pojawił się miesięcznik „Cerkiew­ny Wiestnik". Corocznie wydawany jest „Kalendarz Prawosławny". Cerkiew na­sza coraz szerzej działa również na are­nie międzynarodowej. Jest stałym uczest­nikiem sesji przygotowawczych do So­boru panprawosławnego.

Wzrost kadr duchowieństwa niezbęd­ny był również ze względu na nauczanie religii. W okresie międzywojennym reli­gia była przedmiotem obowiązkowym wszystkich szkół państwowych. Wykła­dowcami jej byli w większości księża. Po wojnie wrócono do tej praktyki. Władze szukały jednak pretekstu by usunąć reli­gię ze szkół lub przynajmniej ograniczyć jej zakres. Tak np. w diecezji białostoc­kiej w roku szkolnym 1952/53, 46 du­chownych prowadziło zajęcia w 144 szkołach (w tym 7 średnich) a już rok później jedynie 31 duchownych uzyska­ło zezwolenia na nauczanie w 78 szko­łach i w tym tylko 3 ponad podstawo­wych. W 1956 r. religia staje się przed­miotem nadobowiązkowym. W 1957 r. wyszło zarządzenie ministra oświaty umożliwiające nauczanie religii duchow­nym, którzy ukończyli Studium Teologii Prawosławnej Uniwersytetu Warszaw­skiego i Seminaria w: Wilnie, Krzemień­cu i Warszawie. Nie uwzględniano jed­nak osób, które ukończyły tam naukę przed 1918 r. w praktyce więc jeszcze mniejsza liczba duchownych uzyskała uprawnienia katechetyczne. Problem roz­wiązała dopiero ustawa z 1961 r. Na jej mocy religia została usunięta z progra­mu nauczania szkół państwowych. Teraz Kościół sam decydował, którzy duchow­ni mogą nauczać religii i gdzie będą się mieściły sale katechetyczne.

W roku 1958 św. Sobór Biskupów do­konał przeglądu administracyjnych struk­tur kościelnych. Do diecezji warszaw­skiej dodano wówczas województwo rze­szowskie oraz parafie w Puchłach, Trze-ściance i Rybołach. Poważniejszym zmia­nom uległa sieć dekanatów. Wszystkie powyższe zmiany możliwe były jedynie dzięki zmianom politycznym po 1956 r.

Po śmierci metropolity Makarego w 1961 r. metropolitą Polskiego Kościoła wybrany zo­stał dotychczasowy arcybiskup białostocko-gdański Tymoteusz Szretter [5]. Kontynuuje on działalność swego poprzednika. Dąży on do aktywizacji i lepszej organizacji działal­ności

parafialnej. Coraz więcej parafii reak­tywuje swe istnienie. Pojawia się problem mienia cerkiewnego. W okresie stalinowskim podatkowa polityka państwa zmuszała wielu duchownych do zrzekania się ziemi parafial­nej. Teraz pojawiła się możliwość odzyska­nia tych dóbr. Niestety za prawnymi możli­wościami nie zawsze szło ich zaakceptowa­nie przez czynniki państwowe. Rzadko uda­wało się odzyskać cerkiewne mienie.

Niestety już w 1962 r. PAKP ponownie traci swego zwierzchnika. Ponad trzy lata Kościołem zarządzał, zastępca metropolity, ar­cybiskup łódzko-poznański Jerzy Korenistow. W 1965r. wybrano nowego metropolitę. Zo­stał nim arcybiskup białostocki Stefan Rudyk. Metropolita troszczy się o sprawy wewnątrz kościelne. Poważnym problemem staje się los emerytowanego duchowieństwa. Coraz wię­cej duchownych nie było w stanie kontynuo­wać posługi duszpasterskiej. Państwo nie za­bezpieczało im żadnej pomocy finansowej. Metropolita powołuje Fundusz Socjalny.

Wobec braku zgody organów państwo­wych na budowę nowych świątyń Metropo­lita stara się remontować już istniejące świą­tynie. W roku jego śmierci - 1969, aż w 58 obiektach sakralnych prowadzono poważne inwestycje. Ważnym posunięciem hierarchy było stworzenie komisji do sprawy opraco­wania Statutu Wewnętrznego PAKP. Związa­ne to było z ciągle nie do końca uregulowaną sprawą miejsca Kościoła w prawnym syste­mie państwa polskiego. Dzięki pracom ko­misji częściowo udało się uregulować stosun­ki państwo-Kościół. Nastąpiło to dopiero w 1970 r., już po śmierci metropolity Stefana.

Następcą metropolity Stefana został w 1969 r. bp. Bazyli Doroszkiewicz. Jednym z pierwszych zadań nowego zwierzchnika Ko­ścioła było doprowadzenie do końca prac nad Statutem Wewnętrznym PAKP. Podpisano go na soborze biskupów już 26 lutego 1970 r. Na jego mocy w skład Kościoła wchodziły biskupstwa: warszawsko-bielskie, białostocko-gdańskie, łódzko-poznańskie, wrocławsko-szczecińskie. Określono prawa i zadania św. Soboru Biskupów, Rady Metropolitalnej i innych organów. W grudniu 1970 r. opraco­wano Statut Parafii PAKP. Na jego mocy unor­mowano wszystkie relacje wewnątrz parafial­ne, np. zadania i uprawnienia starostów cer­kiewnych, rad parafialnych, itp. Zreorganizo­wano również szkolnictwo kościelne. W 1970 r. naukę w Seminarium wydłużono do lat sze­ściu. Program nauczania rozszerzono o przedmioty liceum ogólnokształcącego. Edu­kacja kończyła się egzaminem maturalnym i nadawała średnie wykształcenie. W 1974 r. piątą i szóstą klasę przeniesiono do klasztoru św. Onufrego w Jabłecznej otwierając przy nim Wyższe Prawosławne Seminarium Du­chowne. Bliskość klasztoru wpływała na większe uduchowienie przyszłych księży. W celu zbliżenia wiernych z Kościołem, zazna­jamiania ich z aktualnymi zadaniami i pro­blemami polskiego prawosławia od 1970 r. wydawane są „Wiadomości PAKP".

Mimo konstytucyjnego zapisu (z 16 lute­go 1976 r.) o swobodzie wiary i sumienia obywateli Polski Ludowej sytuacja Kościoła w tym okresie nie była wcale łatwą. Władze starały się szczególnie mieć wpływ na polity­kę kadrową Kościoła. Nie oznaczało to jed­nak pełnej wrogości. Państwo uczestniczyło finansowo w remontach i budowie wielu świą­tyń. Częściowo finansowało nauczanie reli­gii, utrzymanie sal katechetycznych. Starało się jednak utrzymywać pełną kontrolę nad działalnością Kościoła. Nie chciało dopuścić do wzrostu jego popularności. Działania te miały jednak odwrotny skutek. W latach osiemdziesiątych podnosi się poziom religij­nej świadomości młodzieży. W 1980 r. zało­żyła ona swe Bractwo i po raz pierwszy zor­ganizowała majowy zjazd na św. Górze Gra­barce. Z roku na rok „zloty" gromadziły co­raz większe rzesze młodzieży. W 1987 r. zor­ganizowała ona pierwszą pieszą sierpniową pielgrzymkę na Grabarkę. Już rok wcześniej podjęto taką próbę. Wobec braku zgody władz państwowych wzięło w niej udział tylko kil­kadziesiąt osób. Rok później było ich ponad 200, a po kolejnych czterech latach liczba uczestników przekroczy dwa tysiące. Drugim, poza Grabarką, czynnikiem dynamizującym działalność młodzieży był kult Św. Gabriela Zabłudowskiego. Młodzież uznaje Go za swe­go patrona. Od roku 1994 organizuje piesze pielgrzymki do Zabłudowa w dniu swego patrona [5]. Nie można pominąć faktu, iż we wrześniu 1992 r. uroczyście przeniesiono do Białegostoku relikwie Św. Młodzieńca. Oży­wiło to jeszcze bardziej działalność Prawo­sławnej Młodzieży. Podstawową działalnością młodzieży stało się organizowanie obozów letnich i roboczych przy odbudowywanych świątyniach. Wzrasta działalność wydawni­cza. Pojawiają się nowe czasopisma: „Prze­gląd Prawosławny", „Biuletyn Informacyjny Koła Teologów Prawosławnych", „Wiadomo­ści Bractwa. Arche". Ilość wydawanych po­zycji książkowych wzrasta do kilkunastu ty­tułów rocznie. Młodzież wspiera również cer­kiew w niesieniu pomocy potrzebującym, np. dzieciom z Czernobyla, powodzianom.

W życiu Kościoła ważną rolę zaczynają odgrywać organizowane od 1981 r. Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej. Z roku na rok ich ranga wzrasta. Do krajowych zespołów dołączają zagraniczne. Hajnówka staje się szeroko znana, a Ministerstwo Kultury nada­ło „Dniom" status Festiwalu Międzynarodo­wego.

Odrodzenie się działalności młodzieży szło w parze z odrodzeniem się życia mona­stycznego. Jak wspominaliśmy po drugiej wojnie światowej na terytorium polski pozo­stały jedynie dwa klasztory. Męski w Jabłecznej i żeński na Grabarce. Na przełomie lat sie­demdziesiątych i osiemdziesiątych pojawiają się pierwsze nowe powołania zakonne. W 1984 r. arcybiskup białostocki Sawa Hrycuniak powołał w Supraślu Męski Dom Za­konny. Przełożonym jego został ihumen Mi­ron Chodakowski. Już rok wcześniej uzyska­no ruiny głównego soboru klasztoru i przy­stąpiono do jego odbudowy. W 1991 r. wła­dze państwowe przekazały Kościołowi Pra­wosławnemu klasztorną świątynię p.w. św. Jana Teologa i przylegający do niej budynek. Cztery lata później Kościół otrzymuje pozo­stałe budynki i przystępuje do ich remontu. Stało się to bodźcem do dalszego rozwoju. Tymczasem powstają kolejne klasztory. W 1993 r. do opieki nad relikwiami Św. Mło­dzieńca Gabriela powołany zostaje Klasztor Żeński Narodzenia NMP na Dojlidach w Bia­łymstoku. Przełożoną zgromadzenia została ihumenia Anastazja Charkiewicz. Rok póź­niej utworzono filię klasztoru w Wojnowie. Na południu Polski w Ujkowicach koło Prze­myśla powstał trzeci męski klasztor.

W 1990 roku tragicznie spłonęła cerkiew Przemienienia Pańskiego na św. Górze Gra­barce w 1990 r. Przystąpiono bardzo szybko do odbudowy zniszczonej świątyni. Odbudo­waną cerkiew na św. Górze Grabarce Jego Eminencja Metropolita Sawa poświęcił 17 maja 1998 roku.

W 1983 r. po wieloletnich staraniach uda­ło się uzyskać zgodę władz na utworzenie nowej diecezji: przemysko-nowosądeckiej.

powołany zostaje Klasztor Żeński Narodzenia NMP na Dojlidach w Bia­łymstoku. Przełożoną zgromadzenia została ihumenia Anastazja Charkiewicz. Rok póź­niej utworzono filię klasztoru w Wojnowie. Na południu Polski w Ujkowicach koło Prze­myśla powstał trzeci męski klasztor.


Ordynariuszem jej został bp. Adam (Dubec). W 1989 powołano diecezję chełmsko-lubelską zarządzaną przez bp. Abla (Popławski).

Kościół rozwijał się nie tylko w granicach Rzeczypospolitej. W 1988 r. o przyjęcie pod polską jurysdykcję poprosili prawosławni z Włoch. Decyzją św. Soboru Biskupów utwo­rzono w Italii diecezję Aquilei.

W sierpniu 1990 r. Prawosławna Cerkiew w Portugalii zwróciła się do św. Soboru Bi­skupów PAKP o przyjęcie jej pod swą jurys­dykcję. Pięć portugalskich diecezji (w tym jedna w Brazylii) weszły w skład PAKP. Ko­ściół ten liczy ponad 20 parafii (w tym kilka w Hiszpanii) z ok. 15 tysiącami wiernych, po­siada 5 klasztorów. Prowadzi działalność mi­syjną - w Afryce ma kilka misyjnych parafii.

Rozwój Kościoła podnosił jego rangę. Nic więc dziwnego, iż odwiedzają go najwyżsi dostojnicy świeccy i kościelni. W 1987 r. przyjmuje on honorowego zwierzchnika ca­łego Prawosławia - Arcybiskupa Konstanty­nopola i Patriarchę Ekumenicznego Dymitriosa I. W 1991 r. gościem białostockiego sobo­ru Św. Mikołaja jest głowa Kościoła Rzym­skokatolickiego papież Jan Paweł II.

4 lipca 1991 r. zakończył się praktycznie okres normalizacji stosunków między PAKP a Rzeczpospolitą. Dotychczas jak wiemy ostatni tego typu dokument podpisany był jeszcze w 1938 r. Ze względu na zmiany po­lityczno - społeczne po II wojnie światowej absolutnie nie odpowiadał on rzeczywistości. Powojenne ustawy konstytucyjne tylko czę­ściowo wyjaśniały położenie Kościoła Prawo­sławnego w Polsce. Po długich latach przy­gotowań i prac komisji państwowo-kościelnych prezydent Wałęsa podpisał ustawę „O stosunku państwa do PAKP". Nie rozwią­zuje ona rzecz jasna wszystkich problemów. Nie wyjaśnia np. przynależności pounickich świątyń w województwach rzeszowskim i przemyskim. W wielu jednak kwestiach ustawa wyjaśniła i zakończyła dotychczaso­we spory.

Jednym z następstw tego dokumentu było powołanie w 1994 r. Prawosławnego Ordy­nariatu Wojska Polskiego. Objął on swą opie­ką prawosławnych żołnierzy we wszystkich jednostkach Wojska Polskiego. Na czele Or­dynariatu stanął arcybiskup Sawa w randze generała brygady. W skład ordynariatu wcho­dzi ok. 20 księży. Jego organem prasowym jest kwartalnik „Polski Żołnierz Prawosław­ny". Obecnie Ordynariatem kieruje Jego Eks­celencja bp gen. bryg. Miron.

Innym plonem unormowania stosunków państwo-Kościół stała się możliwość zorga­nizowanej działalności charytatywnej. Skła­da się na nią nie tylko założony w 1996 r. diecezjalny Prawosławny Ośrodek Miłosier­dzia w Białymstoku (w 1998 r. powstała jego filia w Supraślu) lecz również cerkiewne domy starców - np. w Hajnówce, Kożynie, Stanisławowie. Humanitarne akcje „antykryzysowe" wzrastają do kilku rocznie: letnie obozy dla sierot, zimowe dokarmianie gło­dujących, pomoc biednym na Białorusi, wsparcie powodzianom w Polsce i na Ukrai­nie itp.

Rok 1998 rozpoczął się dla naszego Ko­ścioła bardzo smutnie. 11 lutego po ciężkiej chorobie zmarł Wielce Błogosławiony Metro­polita Bazyli. Następcą Jego 12 maja wybra­ny został dotychczasowy arcybiskup białostocko-gdański Sawa Hrycuniak. Odejście Metropolity zmusiło również do wyboru ko­lejnych biskupów. Decyzją św. Soboru Bisku­pów PAKP z dnia 26 marca 98 r. z grona bra­ci supraskiego klasztoru powołano trzech bi­skupów: archimandrytę Mirona Chodakow­skiego na biskupa hajnowskiego, archiman­drytę Jakuba Kostiuczuka na biskupa supra­skiego i archimandrytę Grzegorza Charkiewicza na biskupa bielskiego.

Pod nowym duchowym zwierzchnictwem Kościół od pierwszych dni dynamicznie się rozwija. Założono kamień węgielny pod bu­dowy nowych cerkwi w: Częstochowie, Sie­miatyczach, Bielsku Podlaskim. Rozszerzo­no działalność charytatywną. Zdynamizowa­no działalność młodzieży tam gdzie dotych­czas jej nie było. Rozpoczęto doskonalenie zawodowe katechetów. Wznowiono żywe kontakty z sąsiednimi kościołami prawosław­nymi. Zwierzchnik cerkwi w Polsce brał np. żywy udział w próbach likwidacji schizmy w Patriarchacie Bułgarskim, odwiedził pa­triarchów Konstantynopola i Moskwy. Zak­tualizowano Statut Parafialny, który wszedł w życie z początkiem tego roku. Na jego mocy we wszystkich parafiach dochodzi do wybo­rów nowych rad i komisji parafialnych. Dzia­łania te mają w jeszcze większym stopniu zdy­namizować rozwój Kościoła, tak aby potrafił on korzystać z możliwości jakie dają obecne przekształcenia administracyjno-polityczne. Decyzją senatu Uniwersytetu w Białymstoku z dniem 1 lutego 1999 r. utworzono Katedrę Teologii Prawosławnej.

Przejawem wzrostu autorytetu naszego Kościoła w świecie stała się ubiegłoroczna wi­zyta w naszej cerkwi patriarchy ekumenicz­nego i Arcybiskupa Konstantynopola Bartolomeusza i zapowiedź przyszłorocznej wizy­ty zwierzchnika cerkwi rosyjskiej patriarchy Moskiewskiego Aleksego II. Mało który Ko­ściół Prawosławny może pochwalić się podej­mowaniem w tak krótkim czasie tak dostoj­nych gości. Miejmy nadzieję, iż oznaczać to będzie dalszy rozwój PAKP.

 

ks. prot. Doroteusz Sawicki

Niniejszy tekst pochodzi z Wiadomości PAKP

Design by eltonik24.pl